Czy ateista powinien móc udowodnić że nie ma boga, żeby być ateistą?

Zacznijmy może od definicji słowa ateista. Ateista to osoba, która odrzuca tezę o istnieniu boga. Co nie jest jednoznaczne z tym, że wierzy, że bóg nie istnieje. To tak jakbym wam powiedział, że w Meksyku teraz pada deszcz. Jak byście mi nie uwierzyli, to nie oznaczałoby, że wierzycie, że w Meksyku teraz nie pada. Po prostu nie mielibyście zdania na ten temat. Podobnie wygląda sprawa z wiarą w boga i ateizmem.

Każdy na świecie rodzi się ateistą i jest to stan normalny dla każdego człowieka. Czy ateista w takim razie powinien coś udowadniać? Czy jeżeli ktoś nam przedstawia jakąś ideę to na nas powinien ciążyć obowiązek udowodnienia, że ta idea jest nieprawdziwa, czy na tej osobie która tą ideę wymyśliła? Logicznie rzecz biorąc obowiązek spoczywa na tym, który jest pomysłodawcą a nie na odbiorcy. Dlatego też to osoba wierząca w boga, jeżeli chciałaby podeprzeć się czymś więcej, a nie tylko samą wiarą, powinna znaleźć dowody na istnienie boga, a nie ateista na nie istnienie.

Jeżeli powiedziałbym komuś, że istnieją różowe słonie i ktoś by mnie spytał, jaki mam na to dowód, to czy sensowne z mojej strony byłoby zapytanie go, jaki on ma dowód na to, że nie ma różowych słoni? Oczywiście, że nie. W związku z powyższym, ateista żeby być ateistą, nie musi niczego udowadniać.

 

Dodaj komentarz